Na kolejną rozmowę Maksymilian został zaproszony z uprzedzeniem, że całość zajmie 3 godziny. "To trochę dużo" - pomyślał. Stawił się na czas.
Pierwsza godzina rekrutacji poświęcona były przywitaniu, dwadzieścia osób w sali i jeden prowadzący rekrutacji. Kilka kartek, długopisy i woda.
Testy dotyczyły osobowości, zachowań, hipotetycznych sytuacji. Maksymilian rozwiązywał kiedyś podobne u Doradcy zawodowego. W końcu przyznał, że warto było spędzić czas z ołówkiem w ręku i odpowiadać na dziwne, psychologiczne kwestie.
Kolejna godzina również była związana z długopisem. Tym razem pytania były otwarte. Opisywanie sytuacji i zdarzeń związanych ze znajomością programów komputerowych, pracy w różnych środowiskach, konfliktach w zespołach i ich rozwiązaniach.
Opisał za co był odpowiedzialny, jakie były jego zadania. To była męcząca godzina, musiał przygotować skrypt, odpowiedzieć jeszcze raz, dlaczego oferowane stanowisko pracy pasuje do niego i czemu chce pracować w tej agencji reklamowej.
Nie spodziewał się tego, choć czuł się przygotowany. Rozmawiał na ten temat z Doradcą kilka tygodni temu, zapisywał przykłady zachowań i działań w swoim magicznym notatniku rekrutacyjnym no i przede wszystkim wiedział, dlaczego podoba mu się praca w tej agencji.
Ostatnia godzina dotyczyła treści pracy. Rekruterka wyjaśniła proces selekcji, opowiedziała o firmie i zachęciła do składania aplikacji w przyszłości.
Maksymilian znowu będzie czekał na odpowiedź... Czekanie jest częścią starania się o nową pracę. Cierpliwość i działanie są podstawą tego procesu.
A jak Ty radzisz sobie z rekrutacyjnymi testami i zagadkami?
Kamila Lachowicz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz